Nie przejmuj się, jeśli twoją znajomość topografii i geografii San Francisco ukształtował prawie w całości pościg samochodowy z kultowego filmu detektywistycznego „Bullitt” z udziałem McQueena. Kiedy się jednak tam udasz, podejmij wyzwanie i spróbuj podążać dokładnie tą znaną z filmu trasą, a szybko się przekonasz, że reżyser Peter Yates cierpiał na chroniczny brak ciągłości.

Najwyraźniej, chcąc nie dopuścić, by fakty zakłóciły narrację wizualną, Yates teleportuje McQueena ze wschodu na północ, a następnie południe miasta, w trakcie siedmiominutowego pościgu. Być może nigdy tego nie zauważyłeś lub po prostu nie zawracasz sobie głowy tym, że nikt nie zwrócił na to uwagi, ale dla nas – będących tu w roli przewodników i ekspertów, którzy chcą znaleźć najlepszą trasę do jazdy po mieście – taka informacja jest dość istotna.

Zostaw tłumy za sobą

Nasza trasa zaczyna się, podobnie jak wiele innych, na placu Union Square, nazwanym tak, ponieważ miejsce to stanowiło punkt zbiórki Armii Unii w czasie wojny secesyjnej. Obecnie to miejsce, w którym tłumnie gromadzą się wielbiciele zakupów i turyści, przybywający tutaj ze względu na ekskluzywne sklepy, hotele i teatry. W normalnych warunkach jazda samochodem tutaj to istny koszmar. Jednak nie o godzinie, o której tu przyjeżdżamy.

W późnych godzinach nocnych jest niezwykle spokojnie, gdy zmierzamy na północ od placu, w stronę Chinatown, jednej z największych i najstarszych społeczności chińskich poza Azją. Nie zwracając uwagi na zapachy egzotycznych potraw docierające do wnętrza auta z restauracji zlokalizowanych wzdłuż ulic, udajemy się dalej na północ, aby mieć jak najlepszy widok na Transamerica Pyramid – jeden z charakterystycznych obiektów w San Francisco i najwyższy budynek w północnej Kalifornii.

Skręcamy teraz na zachód, na Lombard Street, zmierzając w kierunku mostu Golden Gate. Z technicznego punktu widzenia, prawdopodobnie powinniśmy przejechać tę część trasy zmierzając w przeciwną stronę, ponieważ najbardziej interesująca część ulicy Lombard – seria zakrętów znana jako najbardziej poskręcana ulica San Francisco – jest drogą jednokierunkową, prowadzącą w przeciwnym kierunku.

W pewnych warunkach oświetleniowych Golden Gate Bridge może wyglądać jak iluzja, ale nam wydaje się bardzo realny, kiedy zaczyna wyłaniać się z ciemności. W chwili wybudowania w 1937 roku był to najdłuższy na świecie most wiszący, chociaż od tego momentu wzniesiono dziesięć innych potężniejszych konstrukcji.

Zawracamy północną stroną i ponownie przejeżdżamy przez Golden Gate, a następnie udajemy się do zachodniej części San Francisco – do górnej autostrady. Miejsce to stanowi kontrast w stosunku do tętniącej życiem wschodniej części miasta. Ten prosty niczym tor dla dragsterów, opustoszały odcinek drogi, przebiega równolegle do Pacyfiku i kusi miejscami idealnymi do relaksu i surfowania. Jest to też szybka droga do ostatniego, a pod wieloma względami najbardziej imponującego, przystanku naszej sekretnej trasy: Wzgórza Twin Peaks.

Podziwianie widoku

Skręcamy w lewo w stronę Sloat, w kierunku Portola, a następnie Twin Peaks Boulevard. Warunki na drodze pogarszają się wraz z podjazdem na wzniesienie. Ale kiedy docieramy na szczyt, nie możemy narzekać, ponieważ widok autentycznie zapiera dech w piersi. Tutaj, na wysokości około 280 m n.p.m., w geograficznym centrum San Francisco, przy przejrzystym jak rzadko niebie, widok na miasto rozpościera się promienistym wachlarzem świateł.

Nie mamy jednak czasu na dłuższe refleksje. Mogę tu jeszcze wrócić, ale dziś czas kierować się do domu w Los Angeles. Zjeżdżamy ze wzniesienia, aby jeszcze raz przejechać przez śpiące miasto, w hołdzie Frankowi Bullitowi.

Więcej na stronie dla kierowców

Tokio

Jazda po stolicy najbardziej zaawansowanego technologicznie kraju na świecie, to niecodzienne doświadczenie. Dziennikarz motoryzacyjny Nik Berg jest naszym przewodnikiem po najsławniejszej ulicy Tokio.

Warszawa

Przy szybko rozwijającej się gospodarce i triumfującej dumie narodowej, Polska stale zyskuje na popularności. Wysłaliśmy lokalnego dziennikarza, Macieja Pertyńskiego, na nocną wycieczkę po Warszawie, gdzie odkrył jak miasto się rozwinęło.